Pusta kartka papieru a ogłoszenie wyroku

Kwiecień 10, 2012

Teoria i praktyka to jedność, jak ciało i dusza, i jak ciało i dusza są najczęściej skłócone ze sobą – wydaje się, że słowa XIX wiecznej pisarki, Marie von Ebner – Eschenbach, która zyskała sławę dzięki swym psychologicznym powieściom, wpisują się idealnie w sprawę jaką zajął się Sąd Najwyższy 19 stycznia 2012 r.

Posiedzenie dotyczyło osobliwego rozumienia przez jednego z sędziów sądu rejonowego „wyrokowania”. Teoria jest jasna i nie powinna wzbudzać wątpliwości. Warunkami wydania wyroku są: narada, głosowanie, sporządzenie wyroku na piśmie, podpisanie wyroku, ogłoszenie wyroku. Nadto na proces wyrokowania składają się jeszcze: podanie ustnie najważniejszych powodów wyroku oraz pouczenie o prawie, terminie i sposobie wniesienia środka odwoławczego. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że każda z tych części składowych ma charakter samodzielny i odgrywa istotną, a przy tym autonomiczną rolę w procesie wyrokowania i nie może zostać pominięta[1].

Do przepisów tych, co jest symptomatyczne dla czasu dzisiejszego, sąd stworzył osobliwą wykładnię: Przewodniczący (sprawa była rozpoznana w składzie jednoosobowym), odczytał z ekranu monitora komputera treść rozstrzygnięcia w oparciu o „przykładowy wyrok” jakim dysponował oraz podał ustnie jego uzasadnienie. Następnie wywiązała się rozmowa z oskarżonym, w wyniku której sędzia oznajmił, że sąd wznawia przewód sądowy i odracza rozprawę.

Wyobraźni i rozeznania nie zabrakło obrońcy oskarżonego, który w tej kuriozalnej sprawie złożył wniosek o sporządzenie na piśmie i doręczenie wyroku „ogłoszonego” przez sąd. W związku z tym wyznaczono posiedzenie w celu odtworzenia orzeczenia. Decyzja w świetle przepisów dotyczących wyrokowania mogła być niestety jedna – odmowna. Obrońca nie dał za wygraną i zaskarżył postanowienie do Sądu Okręgowego, który zwrócił się z pytaniem do Sądu Najwyższego:

„Czy w sytuacji, gdy doszło do ogłoszenia wyroku pomimo tego, że wyrok nie

został sporządzony na piśmie i podpisany to należy uznać, że wyrok taki nie

wywołuje skutków prawnych (sententia non existens) czy też należy uznać, że

wyrok taki istnieje, ale jest dotknięty wadą stanowiącą bezwzględną przyczynę

uchylenia wyroku (art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.)?”

 

Sąd Najwyższy odmówił wydania uchwały, jednak obiter dictum stwierdził: Wykładnia językowa i systemowa przepisów art. 412, art. 418 in princ. k.p.k. i art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k. wyraźnie zatem wskazuje, że warunkiem istnienia w obrocie prawnym wyroku jako dokumentu procesowego jest sporządzenie go na piśmie, a następnie publiczne ogłoszenie.  Przywołano również doktrynę, według której niedopuszczalne jest ogłoszenie jako wyroku rozstrzygnięcia, którego treść uzgodniono, ale którego nie sporządzono i nie podpisano[2].

Nadto, jak słusznie zauważył Sąd Najwyższy, sędzia, który rozpoznawał sprawę w pierwszej instancji, przekazał oskarżonemu treść podjętej decyzji co do rozstrzygnięcia o przedmiocie procesu, tym samym na podstawie art. 41 § 1 k.p.k. powinien ulec wyłączeniu od ponownego jej rozpoznania.

Wydaje się, że rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego nie wzbudza żadnych kontrowersji, jest słuszne i w świetle obowiązujących przepisów nie mogło być inne. Na odnotowanie zasługuje natomiast reakcja obrońcy, który w ten sposób zwrócił uwagę, na symptomatyczne podejście sędziów do ogłaszania wyroków, rzadko sięgające do korzeni deontologicznych zawodu. Brakuje wydaje się stanowczego głosu sprzeciwu, na coraz częściej spotykane zjawisko na salach sądowych, stosowania się przez sędziów do żartobliwych prawd: „to jest tak dobre rozstrzygnięcie, że obroni się samo” lub – vice versa – „to tak nietrafiony wyrok, że najstaranniejsze uzasadnienie go nie uratuje”. Przynajmniej to pierwsze twierdzenie jest bowiem chybione.

W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)


[1] por. wyrok SN z dnia 21 stycznia 2004 r., II KK 168/03, OSNKW 2004, z. 3, poz. 28

[2] por. T. Grzegorczyk, Kodeks postępowania karnego oraz ustawa o świadku koronnym. Komentarz, Warszawa 2008, s. 865

Autor Piotr Jankowski jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego,  w Kancelarii Adwokackiej Adama Baszkowskiego w Poznaniu rozwija zainteresowanie prawem karnym i procedurą karną. Współautor publikacji i artykułów z zakresu prawa karnego. 

Reklamy

Sobota nie jest dniem wolnym od pracy

Kwiecień 5, 2012

Wśród prawników bardzo często pokutuje pogląd, że sobota jest dniem wolnym od pracy, tym samym, zgonie z art. 123 § k.p.k., terminowe pismo można wysłać dzień później. Nic bardziej mylnego, co słusznie zauważył Sad Najwyższy w postanowieniu z dnia 23 lutego 2011 r. (sygnatura II KK 289/11).

Sprawa, nad którą pochylił się Sąd Najwyższy dotyczyła kasacji, której dzień do wniesienia przypadł na sobotę, a została złożona w urzędzie pocztowym w poniedziałek. Należało zatem rozstrzygnąć czy w procedurze karnej sobota jest  „dniem uznanym przez ustawę za dzień wolny od pracy”.

Sąd Najwyższy przeprowadził szczegółową analizę zagadnienia obejmującą cały system prawa wraz z jego historycznymi zarysami. W świetle przedstawionych argumentów postawiona przez Sąd Najwyższy teza nie powinna wywoływać żadnych wątpliwości: W systemie prawnym brak jest jakiegokolwiek przepisu rangi ustawowej, w którym uznano by, iż soboty są dniami wolnymi od pracy. Przepis art. 123 § 3 k.p.k. nie posługuje się żadnym innym zwrotem, który by dopuszczał szerszą interpretację.

W uzasadnieniu odniesiono się również do przywoływanej przez drugą stronę uchwały z dnia 20 września 1996 r. (I KZP 20/96, OSNKW 1996, z. 11-12, poz. 80) słusznie wskazując, że pogląd w niej wypowiedziany był na tle ówcześnie obowiązującej regulacji, w której kodeks pracy przewidywał w art. 150 możliwość wprowadzenia dodatkowych dni wolnych od pracy, a uprawnienie takie przekazywał Radzie Ministrów. Obecnie taka możliwość nie istnieje. Co więcej, zauważono, że jeżeli ustawodawca chce zrównania sobót z dniami ustawowo wolnymi od pracy, co do skutków w zakresie terminu wykonania czynności, to wyraźne to ujmuje w przepisach prawa, np. art. 12 § 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podat-kowa (tekst jedn.: Dz. U. 2005 r. Nr 8, poz. 60 ze zm.) lub art. 83 § 2 ustawy o z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz.1270 ze zm.), które stanowią, że „jeżeli ostatni dzień terminu przypada na sobotę lub dzień ustawowo wolny od pracy, za ostatni dzień terminu uważa się następny dzień po dniu lub dniach wolnych od pracy”. Według Sądu Najwyższego, byłoby zignorowaniem zasad tworzenia prawa a następnie jego wykładni, aby w tym układzie wywodzić, że sobota jest także dniem uznanym ustawowo za wolny od pracy.

Przywołano również tożsame stanowisko – na gruncie prawa cywilnego, a konkretnie odpowiadającego przepisowi art. 123 § 3 k.p.k., art. 115 k.c. w zw. z art. 165 k.p.c., które zajął Sąd Najwyższy w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 25 kwietnia 2003 r., III CZP 8/03 (OSNC 2004, z. 1, poz. 1). W uchwale tej wskazano, że sobota nie jest dniem uznanym ustawowo za wolny od pracy w rozumieniu art. 115 k.c. w zw. z art. 165 § 1 k.p.c., a samej uchwale nadano moc zasady prawnej.

Reasumując:

1) procedura karna – sobota nie jest dniem wolnym od pracy i wykonujemy czynność dzień wcześniej, ewentualnie w sobotę

2) procedura cywilna – sobota nie jest dniem wolnym od pracy i wykonujemy czynność dzień wcześniej, ewentualnie w sobotę

3) procedura administracyjna – sobota została wyraźnie zrównana z dniami wolnymi i można czynność wykonać w poniedziałek

Autor: Piotr Jankowski

W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)