Pusta kartka papieru a ogłoszenie wyroku

Kwiecień 10, 2012

Teoria i praktyka to jedność, jak ciało i dusza, i jak ciało i dusza są najczęściej skłócone ze sobą – wydaje się, że słowa XIX wiecznej pisarki, Marie von Ebner – Eschenbach, która zyskała sławę dzięki swym psychologicznym powieściom, wpisują się idealnie w sprawę jaką zajął się Sąd Najwyższy 19 stycznia 2012 r.

Posiedzenie dotyczyło osobliwego rozumienia przez jednego z sędziów sądu rejonowego „wyrokowania”. Teoria jest jasna i nie powinna wzbudzać wątpliwości. Warunkami wydania wyroku są: narada, głosowanie, sporządzenie wyroku na piśmie, podpisanie wyroku, ogłoszenie wyroku. Nadto na proces wyrokowania składają się jeszcze: podanie ustnie najważniejszych powodów wyroku oraz pouczenie o prawie, terminie i sposobie wniesienia środka odwoławczego. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że każda z tych części składowych ma charakter samodzielny i odgrywa istotną, a przy tym autonomiczną rolę w procesie wyrokowania i nie może zostać pominięta[1].

Do przepisów tych, co jest symptomatyczne dla czasu dzisiejszego, sąd stworzył osobliwą wykładnię: Przewodniczący (sprawa była rozpoznana w składzie jednoosobowym), odczytał z ekranu monitora komputera treść rozstrzygnięcia w oparciu o „przykładowy wyrok” jakim dysponował oraz podał ustnie jego uzasadnienie. Następnie wywiązała się rozmowa z oskarżonym, w wyniku której sędzia oznajmił, że sąd wznawia przewód sądowy i odracza rozprawę.

Wyobraźni i rozeznania nie zabrakło obrońcy oskarżonego, który w tej kuriozalnej sprawie złożył wniosek o sporządzenie na piśmie i doręczenie wyroku „ogłoszonego” przez sąd. W związku z tym wyznaczono posiedzenie w celu odtworzenia orzeczenia. Decyzja w świetle przepisów dotyczących wyrokowania mogła być niestety jedna – odmowna. Obrońca nie dał za wygraną i zaskarżył postanowienie do Sądu Okręgowego, który zwrócił się z pytaniem do Sądu Najwyższego:

„Czy w sytuacji, gdy doszło do ogłoszenia wyroku pomimo tego, że wyrok nie

został sporządzony na piśmie i podpisany to należy uznać, że wyrok taki nie

wywołuje skutków prawnych (sententia non existens) czy też należy uznać, że

wyrok taki istnieje, ale jest dotknięty wadą stanowiącą bezwzględną przyczynę

uchylenia wyroku (art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.)?”

 

Sąd Najwyższy odmówił wydania uchwały, jednak obiter dictum stwierdził: Wykładnia językowa i systemowa przepisów art. 412, art. 418 in princ. k.p.k. i art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k. wyraźnie zatem wskazuje, że warunkiem istnienia w obrocie prawnym wyroku jako dokumentu procesowego jest sporządzenie go na piśmie, a następnie publiczne ogłoszenie.  Przywołano również doktrynę, według której niedopuszczalne jest ogłoszenie jako wyroku rozstrzygnięcia, którego treść uzgodniono, ale którego nie sporządzono i nie podpisano[2].

Nadto, jak słusznie zauważył Sąd Najwyższy, sędzia, który rozpoznawał sprawę w pierwszej instancji, przekazał oskarżonemu treść podjętej decyzji co do rozstrzygnięcia o przedmiocie procesu, tym samym na podstawie art. 41 § 1 k.p.k. powinien ulec wyłączeniu od ponownego jej rozpoznania.

Wydaje się, że rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego nie wzbudza żadnych kontrowersji, jest słuszne i w świetle obowiązujących przepisów nie mogło być inne. Na odnotowanie zasługuje natomiast reakcja obrońcy, który w ten sposób zwrócił uwagę, na symptomatyczne podejście sędziów do ogłaszania wyroków, rzadko sięgające do korzeni deontologicznych zawodu. Brakuje wydaje się stanowczego głosu sprzeciwu, na coraz częściej spotykane zjawisko na salach sądowych, stosowania się przez sędziów do żartobliwych prawd: „to jest tak dobre rozstrzygnięcie, że obroni się samo” lub – vice versa – „to tak nietrafiony wyrok, że najstaranniejsze uzasadnienie go nie uratuje”. Przynajmniej to pierwsze twierdzenie jest bowiem chybione.

W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)


[1] por. wyrok SN z dnia 21 stycznia 2004 r., II KK 168/03, OSNKW 2004, z. 3, poz. 28

[2] por. T. Grzegorczyk, Kodeks postępowania karnego oraz ustawa o świadku koronnym. Komentarz, Warszawa 2008, s. 865

Autor Piotr Jankowski jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego,  w Kancelarii Adwokackiej Adama Baszkowskiego w Poznaniu rozwija zainteresowanie prawem karnym i procedurą karną. Współautor publikacji i artykułów z zakresu prawa karnego. 

Reklamy

Czekanie na Godota

Kwiecień 4, 2012

Wyrok jaki zapadł przed Trybunałem Sprawiedliwości 21 lutego 2012 r. poddaje w wątpliwość istnienie Departamentu  do spraw postępowań przed Międzynarodowymi Organami Praw Człowieka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.  Rolą Departamentu, niestety tylko w teorii, jest „jest reprezentacja racji stanu Rzeczypospolitej Polskiej w postępowaniach skargowych przed międzynarodowymi organami stojącymi na straży ochrony praw człowieka, takimi jak Europejski Trybunał Praw Człowieka czy też Komitet Praw Człowieka”. W realiach konkretnej sprawy wzniośle brzmiące cele sprowadziły się do : The Goverment failed to submit any observations. Co oznacza ni mniej ni więcej tyle, że Departament, przepraszam za kolokwializm, schował głowę w piasek.

Wyroku Ruprecht przeciwko Polsce nie sposób inaczej rozumieć aniżeli jako sprawy, której być nie powinno. Skarżący, aresztowany 7 maja 1998 r. został skazany w I instancji w 2003 r., wyrok następnie uchylono, skierowano do ponownego rozpoznania i prawomocnego rozstrzygnięcia nie ma do dnia dzisiejszego. W tak książkowej sprawie, po 87 sprawach w 2010 roku, w których ETPC uznał Polskę winną naruszenia Konwencji, jedynym rozsądnym wyjściem było zawarcie ugody ze skarżącym, uznając oczywiste naruszenie. Sprawa była o tyle ułatwiona, że to nie skarżący decyduje o uznaniu za satysfakcjonującą propozycję ugody a Trybunał. Wszystko za sprawą art. 37 Konwencji, który uprawnia ETPC do skreślenia skargi gdy winny przyzna się do naruszeń i zaproponuje satysfakcjonujące odszkodowanie.

Departament do Spraw Postępowań przed Międzynarodowymi Organami Praw Człowieka reprezentujący Polskę przed Trybunałem od 1998 r., mający tylko w 2010 r. na swoich barkach 87 przegranych spraw i jasną linię orzeczniczą w sprawach aresztowych zdobył się na propozycję, która w świetle przywołanych wyżej faktów i oczekiwań skarżącego brzmiała co najmniej zabawnie. W podobny sposób sprawę ocenił Trybunał: Mając na względzie (…) w szczególności zaproponowaną wysokość odszkodowania, Trybunał stwierdza, że Rząd nie przedstawił wystarczającej podstawy do stwierdzenia, iż poszanowanie praw człowieka w rozumieniu Konwencji i jej Protokołów nie wymaga dalszego rozpoznawania sprawy przez Trybunał. (zob. a contrario, Spółka z o.o. WAZA przeciwko Polsce (skreślona), skarga nr 11602/02, 26 czerwca 2007 r. Z tego względu Trybunał oddala wniosek Rządu o skreślenie skargi z listy spraw na podstawie artykułu 37 Konwencji i przeprowadzi ocenę dopuszczalności in meritum skargi.

Lektura rozstrzygnięcia Trybunału rodzi wiele pytań. Postawie tylko jedno. Czy nadzieja na rodzime zmiany w systemie aresztowym musi rzeczywiście przypominać oczekiwanie na Godota?

Trybunał po raz kolejny wytknął Polsce, to co już wiemy od dawna, a rząd polski dowiedział się z rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy[1], odnotowującej rażące uchybienia i powtarzalność doniosłych naruszeń praw człowieka. Na mocy rezolucji Polska została zakwalifikowana do grupy państw[2], które nie wywiązują się z obowiązku prawidłowego i niezwłocznego wdrażania orzeczeń ETPC do porządku krajowego. To sprawia, że Polska została postawiona w jednym szeregu z krajami o niechlubnej kulturze praw człowieka.

W uzasadnieniu wyroku Ruprecht przeciwko Polsce Trybunał nie pozostawił złudzeń i po raz kolejny wskazał na strukturalny problem – praktyki niezgodnej z wymogami Konwencji – dotyczącej długotrwałości i nagminności stosowania tymczasowego aresztu. Według Trybunału sądy uzasadniając ten najbardziej dotkliwy środek zapobiegawczy opierają się na gołosłownym przytaczaniu przepisów bez jakiegokolwiek potwierdzenia w okolicznościach sprawy, a obowiązek rozważenia możliwości zastosowania innych środków, mniej uciążliwych, sprowadzają do zapisu pustej regułki: Sąd stwierdza, że żaden inny środek nie byłby wystarczający.

Trybunał przypomniał, że o ile w początkowej fazie stosowania tymczasowego aresztu uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa oraz konieczność zapewnienia właściwego prowadzenia postępowania może wymagać tymczasowego aresztowania, to wraz z upływem czasu podstawy te stają się mało istotne, a sama waga zarzutów nie może uzasadniać długich okresów tymczasowego aresztowania.

Trybunał odniósł się również negatywnie do nagminnego wybiegu stosowanego przez rodzime sądy w uzasadnieniach, a mianowicie stawiania gołosłownych tez o rzekome zagrożenie matactwem, w którym mieści się ryzyko sfałszowania dowodów, zastraszania świadków lub innego zakłócania postępowania: W związku z brakiem jakichkolwiek czynników, które mogłyby potwierdzić rzeczywiste istnienie ryzyka, które stanowiło uzasadnienie decyzji, argument ten nie może zostać zaakceptowany. Stwierdzając jednocześnie naruszenie artykułu 5 ust. 3 Konwencji.

Powróćmy zatem do pytania, czy Departament jest potrzebny. Czy nie będzie właściwszym zrezygnowanie z polskiej reprezentacji przed ETPC, skoro i tak Trybunał sam miarkuje żądania skarżących, a argumentacja Departamentu w sprawach, które wpłyną już na wokandę, nie tylko nie odmienia tych spraw, ale nawet nie można jej nazwać zdrowym fermentem intelektualnym. Pracownicy departamentu, mając lata doświadczeń, akta sprawy, w tak oczywistej konwencyjnej sprawie nie potrafili przedstawić żadnej linii obrony.

Czas na pointę. Zanadto dydaktyczna, a taka właśnie się tu dobija jest ciężkim grzechem piszącego. Niech więc tym razem za nią posłużą słowa sławnego przedwojennego adwokata, znanego z wielkiego temperamentu i niezwykłego talentu oratorskiego – Zygmunta Hofmokla – Ostrowskiego. Ów jegomość podczas rozprawy, na słowa prokuratora: „Mnie na to miejsce powołał sam Majestat, cesarz Franciszek Józef” – spokojnie ripostował: „A mnie na to miejsce powołał Sumul Rozenranc, mój klient, ale on wiedział, co robi”. 


[1] Rezolucja o nr 1787(2011)

[2] Obok Rosji, Rumuni, Ukrainy i Turcji

Autor Piotr Jankowski jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego,  w Kancelarii Adwokackiej Adama Baszkowskiego w Poznaniu rozwija zainteresowanie prawem karnym i procedurą karną. Współautor publikacji i artykułów z zakresu prawa karnego.  

W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)


Rewolucja w sądach – nowela ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych

Kwiecień 3, 2012

Wzbudzająca liczne kontrowersje w środowisku prawniczym nowela ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych od środy, 28 marca, wprowadza prawdziwą rewolucję w sądach. Do głównych zmian należą: wprowadzenie okresowych oceny sędziów i prokuratorów, większe uprawnienia dla referendarzy, stanowisko menadżera, sądy funkcjonalne oraz regułę dwóch wydziałów.

Nowelizacja przewiduje uwolnienie sędziów od obowiązków administracyjnych. Zadania te, obciążające dotąd prezesów sądów, zostaną powierzone dyrektorom sądów, powoływanym spośród specjalistów od zarządzania instytucjami publicznymi. Taka osoba będzie odpowiedzialna m.in. za zarządzenie personelem sądów i sprawne funkcjonowanie. Do 1 stycznia 2013 r. zatrudnianie menadżerów będzie fakultatywne. Za tymi zmianami idą również kwestie nadzoru, od środy prezes w sprawach dotyczących działalności administracyjnej będzie odpowiadał przed ministrem sprawiedliwości, co jest ukierunkowane na usprawnienie ich zarządzaniem.

Strukturalne zmiany dotyczą funkcjonowania wydziałów. W każdym sądzie rejonowym i okręgowym będą funkcjonowały obligatoryjnie dwa wydziały: karny i cywilny, a w sądach apelacyjnych trzy wydziały: cywilny, karny oraz pracy i ubezpieczeń społecznych. Zakres właściwości wydziału cywilnego w sądzie rejonowym powiększy się więc o sprawy rozpatrywane obecnie przez wydziały rodzinne i nieletnich, pracy i ksiąg wieczystych, a w sądzie okręgowym o sprawy należące obecnie do wydziałów gospodarczych i pracy. Nie oznacza to jednak rezygnacji ze specjalizacji sędziów, nie wykluczono też możliwości utworzenia odrębnych wydziałów, jeżeli jest to uzasadnione wpływem spraw i potrzebami danego regionu.

Nowym rozwiązaniem mają być tzw. sądy funkcjonalne, czyli sądy rejonowe liczące mniej niż 15 sędziów. Będą pozbawione oddziałów administracyjnych, kadr, finansowych i gospodarczych. Funkcje te przejmą przełożone sądy okręgowe. W sądach funkcjonalnych będą tworzone jedynie biura podawcze i punkty kasowe.

Wprowadzona zostaje również instytucja skargi na funkcjonowanie sądu, z tym że wyłączone jest skarżenie działalności orzeczniczej. Skarga taka może zostać złożona w formie pisemnej, elektronicznej, faksem i ustnie do protokołu.

Najwięcej kontrowersji wzbudza wprowadzony system indywidualnych ocen pracy sędziów i prokuratorów. Ocena ma być dokonywana co cztery lata, opisowa i dołączona do protokołu powizytatorskiego. Kompetencje w tym zakresie będą należały do sędziów wizytatorów zajmujących stanowisko sędziego sądu apelacyjnego. Sędzia niezgadzający się z oceną będzie mógł złożyć swoje uwagi oraz je uzasadnić. Ci, u których wizytatorzy wykryją jakieś braki, zostaną skierowani na dodatkowe szkolenia.

Podstawa prawna:

– nowela ustawy o ustroju sądów powszechnych z 18 sierpnia 2011 r. DzU z 27 września 2011 r., poz. 1192

Zmiany zostaną wprowadzone także m.in. w:

  • ustawie z dnia 20 czerwca 1985 r. o prokuraturze (Dz. U. z 2008 r. Nr 7, poz. 39, z późn. zm.),
  • ustawie z dnia 21 sierpnia 1997 r. – Prawo o ustroju sądów wojskowych (Dz. U. z 2007 r. Nr 226, poz. 1676, z późn. zm.),
  • ustawie z dnia 18 grudnia 1998 r. o pracownikach sądów i prokuratury (Dz. U. z 2011 r. Nr 109, poz. 639 i Nr 113, poz. 659),
  • ustawie z dnia 23 listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. Nr 240, poz. 2052, z późn. zm.),
  • ustawie z dnia 23 stycznia 2009 r. o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury (Dz. U. Nr 26, poz. 157, z późn. zm.).

Czy dobrowolne poddanie się karze to dobre rozwiązanie dla oskarżonego?

Marzec 11, 2012

Piotr Jankowski spróbuje Państwu wyjaśnić, dlaczego skorzystanie z instytucji skazania bez przeprowadzenia postępowania dowodowego, proponowane nagminnie przez organy ścigania, w sytuacji posiadania niewielkich ilości narkotyków, to złe rozwiązanie dla oskarżonego.  Pod koniec artykułu dowiemy się również, dlaczego nie warto być skazanym na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Podstawę normatywną instytucji dobrowolnego poddania się karze stanowi art. 335 (poddanie się karze na etapie postępowania przygotowawczego) oraz art. 387 (na etapie rozprawy) Kodeksu postępowania karnego[1]. Stosownie do powyższych przepisów wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy może złożyć oskarżony do chwili zakończenia pierwszego przesłuchania wszystkich oskarżonych na rozprawie głównej.

Zadaniem omawianych instytucji jest uproszczenie i obniżenie kosztów oraz czasu trwania procesu karnego w takich przypadkach, w których okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości. Czyli mówiąc wprost, gdy oskarżony przyznaje się do popełnienia przestępstwa i uzna swój czyn za karygodny. Postawa oskarżonego musi również sugerować, że cel postępowania karnego zostanie osiągnięty. Należy przez to rozumieć stosunek oskarżonego do czynu i do pokrzywdzonego. Przy przestępstwach bez pokrzywdzonego, a takim właśnie przestępstwem jest czyn z art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii[2], znaczenie będzie miało jedynie osiągnięcie celu postępowania.

Jasnym jest, że dobrowolne poddanie się karze jest wygodne dla organów wymiaru sprawiedliwości, gdyż skazanie następuje na posiedzeniu bez rozprawy i wysłuchania stron oraz świadków, co znacznie upraszcza i przyspiesza postępowanie. Poddanie się karze służy również co do zasady samemu oskarżonemu. Unika on, zazwyczaj kłopotliwego, osobistego stawiennictwa w sądzie (postępowanie toczy się na zamkniętym posiedzeniu) oraz ma możliwość negocjacji kary. W społeczeństwie przeważa pogląd, że wobec podejrzanych dobrowolnie poddających się karze, prokurator występuje o niższy wymiar kary.

Rozumowanie takie wydaje się zbytnio fetyszyzować omawianą instytucję. W przypadku przestępstwa z art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, czyli przestępstwa posiadania narkotyków, dobrowolne poddanie się karze prawie zawsze działa na niekorzyść oskarżonego. Spieszę z wyjaśnieniem dlaczego.

Sędzia w postępowaniu jurysdykcyjnym (sądowym) ma kilka zadań, m.in.:

  • zakwalifikowanie czynu jako przestępstwa
  • ocena sprawcy

Tylko spełnienie pierwszego warunku umożliwia skazanie oskarżonego i wymierzenie kary.

Poddając się karze, podejrzany stawia sąd przed faktem dokonanym – sędzia zwolniony jest w zasadzie z obowiązku oceny czynu oraz wymierzenia kary.

Decyzję sądu zastępuje swoiste porozumienie prokuratora (a faktycznie policjanta) i podejrzanego, na mocy którego podejrzany uznaje siebie za winnego popełnienia przestępstwa. Podejrzany o posiadanie narkotyków, dobrowolnie poddając się karze, sam zatem uznaje, że popełnił przestępstwo, za które powinien zostać przykładnie ukarany. W tej sytuacji sąd zgodnie z wolą oskarżonego wydaje wyrok skazujący (co prawda istnieje możliwość, że oskarżony nie przyznaje się do winy, a prokurator stosuje art. 335 k.p.k., ale przypadki takie są wyjątkowe). Na marginesie warto tylko zaznaczyć, że gdy oskarżony korzysta z prawa do milczenia nie jest możliwe złożenie wniosku z art. 335 k.p.k. połączonego z zaniechaniem dalszych czynności dowodowych.

Dobrowolne poddanie się karze oznacza więc swoistą kapitulację, na którą konsumenci zakazanych używek w żadnym razie nie powinni się godzić. W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)

Artykuł 62 u.p.n. został pomyślany jako narzędzie ścigania handlu narkotykami i stanowi przykład tzw. kryminalizacji zastępczej. Stąd też bardzo surowa odpowiedzialność karna przewidziana w tym przepisie. Ustawodawca po prostu zbyt optymistycznie założył, że policja nie będzie ścigać drobnych posiadaczy, a prokuratura oraz sąd wykażą większy oportunizm[3]. Był to duży błąd, ponieważ tak właśnie się nie stało.

Skoro jednak ściganie konsumpcji narkotyków nie stanowi celu istnienia art. 62, czyn polegający na posiadaniu niewielkich ilości zakazanych używek, wobec braku wystąpienia dodatkowych okoliczności wskazujących na ich udzielanie innym osobom, czy zamiar ich sprzedaży, należałoby zawsze kwalifikować przynajmniej jako wypadek mniejszej wagi (art. 62.3), albo postępowanie umarzać ze względu na niską społeczną szkodliwość czynu. A już zwłaszcza wtedy, gdy przedmiotem posiadania jest marihuana w niewielkich, kilkugramowych porcjach. Używka ta, jak pokazują badania naukowe, w znikomym stopniu stwarza bowiem zagrożenie dla zdrowia publicznego, czyli dobra chronionego przez art. 62.

W interesie podejrzanego o posiadanie narkotyków leży więc nie tyle poddanie się karze, co raczej konsekwentne utrzymywanie, że posiadane narkotyki przeznaczone są tylko i wyłącznie na własny użytek. Ze stwierdzeniem tym powinna wiązać się również odmowa składania jakichkolwiek dalszych wyjaśnień i wniosek o umorzenie postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość popełnionego czynu. Nawet, jeżeli prokuratura nie zdecyduje się na umorzenie postępowania, to dopiero sąd w czasie rozprawy dokona oceny postawy sprawcy, charakteru jego czynu, stopnia zawinienia. I jeżeli zabezpieczona ilość narkotyków (przy podejrzanym, w miejscu jego zamieszkania) jest znikoma, a okoliczności zatrzymania nie wskazują na cele posiadania inne niż konsumpcja, istnieje spore prawdopodobieństwo, że sąd uniewinni oskarżonego, odstąpi od wymierzenia kary, bądź, stosując art. 62.3, wymierzy karę inną niż pozbawienie wolności.

W tym miejscu warto podkreślić, że choć kara pozbawienia wolności w zawieszeniu, stosowana bardzo często w sprawach z art. 62, wydaje się niekiedy najatrakcyjniejszym rozwiązaniem, jest to najsurowsza i najdotkliwsza ze znanych polskiemu prawu kar. Jej odwieszenie zaś, w wyniku np. ponownego zatrzymania z nielegalną używką, skutkuje faktycznym uwięzieniem. Właśnie to zupełnie irracjonalne przekonanie co do ulgowego charakteru zawieszenia kary pozbawienia wolności powoduje, że chcąc uniknąć płacenia grzywny, przychodzenia na rozprawę czy ulegając sugestiom policji i prokuratora, konsumenci masowo korzystają z instytucji poddania się karze bez rozprawy już na etapie postępowania przygotowawczego.

Podnoszony bywa również argument, że dobrowolne poddanie się karze prowadzi do zasądzenia kary w niższym wymiarze. Prokurator idzie bowiem oskarżonemu na rękę, a jeśli ten na jego propozycję nie przystanie, „z czystej ludzkiej złośliwości” zażąda wyższego jej wymiaru. Zaś sąd może taką właśnie surowszą karę zasądzić. Argument ten należy uznać za swoistą fetyszyzację instytucji dobrowolnego poddania się karze i ocenić jako nietrafny.

Po pierwsze, jak pokazuje praktyka, oskarżeni posiadacze narkotyków, którzy postanawiają walczyć o swoje prawa, najczęściej wychodzą na tym lepiej, niż przystając na propozycję kary złożoną przez prokuratora. Dzieje się tak dlatego, że sąd nie ma obowiązku, jak już wspomnieliśmy, podzielić na rozprawie opinii prokuratora na temat przestępności czynu oraz wymiaru kary. Co więcej, zwykle do rozprawy w ogóle nie dochodzi, gdyż prokuratura sama umarza postępowanie, widząc, że nie przebiegnie ono w sposób dla nich bezproblemowy i wymagać będzie z ich strony wiele wysiłku. Dla prokuratorów sprawy drobnych posiadaczy narkotyków są bowiem zbyt mało istotne, aby angażować się w ich prowadzenie w trybie innym niż uproszczony.

Po drugie, często proponowaną przez prokuratora karą, jak już podałem, jest pozbawienie wolności w zawieszeniu. Jest to kara absurdalnie surowa i trudno w tej sytuacji twierdzić, że prokuratura idzie tutaj oskarżonemu na rękę.

Ważnym czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo umorzenia sprawy z art. 62 jest skorzystanie z zawodowego pełnomocnika procesowego. Praktyka dowodzi, że nie poddawanie się karze i skorzystanie z pomocy fachowca stanowi skuteczną strategię uniknięcia kary za posiadanie niewielkich ilości narkotyków.

Na koniec, wątpliwości budzi w ogóle samo sięganie przez prokuratorów do instytucji dobrowolnego poddania się karze przez oskarżonego w przypadku posiadania niewielkich ilości narkotyków. Jak już wspomniałem, przesłanką zastosowania art. 335 k.p.k jest osiągnięcie celu postępowania, czyli przede wszystkim brak powrotu do przestępstwa. Lecz gdy pod uwagę brać konsumentów narkotyków, zwłaszcza uzależnionych, jest bardzo prawdopodobne, że nadal posiadać będą oni zakazane środki. Oznacza to, że właściwie w każdym przypadku należałoby zakładać, że cel postępowania karnego nie zostanie osiągnięty. Dowodzi to jedynie, że prokuratura i policja przekształciły, z różnych powodów, art. 62 u.p.n. w wygodne narzędzie generowania wyników oraz statystyk, i stosują ten artykuł niezgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem.

Podsumowując, najlepszą taktyką postępowania w momencie zatrzymania z niewielką ilością narkotyków przeznaczonych na własny użytek jest nie poddawanie się karze i walka o swoje prawa przed obliczem sądu z pomocą zawodowego prawnika. Istnieją wówczas spore szanse na umorzenie postępowania.

Dlaczego nie warto być skazanym na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu?

Skazanie prawomocnym wyrokiem sądu i wymierzenie kary niesie ze sobą kilka nieprzyjemnych konsekwencji.

Po pierwsze, nazwisko skazanego pojawia się w rejestrze skazanych i pozostaje tam do momentu zatarcia skazania. Moment zatarcia dla różnych rodzajów kar zakreślony jest w odmienny sposób. Zasądzone kary pozbawienia wolności zacierają się po 10 latach (na wniosek skazanego po 5, o ile kara nie przekraczała 3 lat pozbawienia wolności), zaś kary grzywny i ograniczenia wolności po (odpowiednio) 5 i 3 latach. Odstąpienie od wymierzenia kary oznacza, że skazanie z mocy prawa zatrze się po roku od daty wyroku. W przypadku zawieszenia wykonania kary zatarcie skazania następuje z upływem okresu próby powiększonym o 6 miesięcy.

Po drugie, figurowanie w rejestrze skazanych oznacza niemożliwość zajmowania wielu stanowisk i utrudnienia w znalezieniu pracy. Zaświadczenie o niekaralność przedstawiają bowiem kandydaci do pracy w następujących zawodach: prokurator, sędzia, urzędnik samorządowy, pracownik służby cywilnej, policjant, inspektor kontroli skarbowej, nauczyciel mianowany i dyplomowany zatrudniony na podstawie mianowania, ochroniarz, kierowca zatrudniony u przedsiębiorcy wykonującego transport drogowy, księgowi uprawnieni do usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych, doradca finansowy. Duże firmy i koncerny również coraz częściej wymagają od swoich pracowników przedstawienia zaświadczenia o niekaralności.

Po trzecie, skazanie uniemożliwia podróż do krajów wymagających zaświadczenia o niekaralności przy składaniu wniosku wizowego. Chodzi tu przede wszystkim o USA i Australię.

W przypadku zasądzenia kary w zawieszeniu w grę wchodzi również problem ewentualnego jej odwieszenia. Art. 75 § 1 k.k. nakazuje obligatoryjnie odwiesić karę, jeżeli skazany w okresie próby umyślnie popełnia przestępstwo podobne, za które orzeczono karę pozbawienia wolności. Zgodnie z art. 75 § 2 k.k. jest również możliwość fakultatywnego odwieszenia kary, gdy skazany narusza porządek prawny, np. popełnia inne przestępstwo, uchyla się od orzeczonych kar, środków karnych itp.

Przepisy te mają znaczenie w przypadku konsumentów narkotyków, skazywanych zwykle z art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. W przypadku konsumentów, a zwłaszcza osób uzależnionych, jest bardzo prawdopodobne, że w przyszłości zostaną oni znowu zatrzymani z pewną ilością narkotyku, a więc popełnią przestępstwo podobne. Oznacza to, że orzeczenie kary pozbawienia wolności w zawieszeniu wobec sprawcy przestępstwa z art. 62 u.p.n. w znaczącym stopniu zwiększa niebezpieczeństwo „trafienia za kratki”.

Autor Piotr Jankowski jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego,  w Kancelarii Adwokackiej Adama Baszkowskiego w Poznaniu rozwija zainteresowanie prawem karnym i procedurą karną. Współautor publikacji i artykułów z zakresu prawa karnego.  

W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)


[1] Art. 335 Kodeksu postępowania karnego: § 1. Prokurator może umieścić w akcie oskarżenia wniosek o wydanie wyroku skazującego i orzeczenie uzgodnionych z oskarżonym kary lub środka karnego za występek zagrożony karą nieprzekraczającą 10 lat pozbawienia wolności bez przeprowadzenia rozprawy, jeżeli okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, a postawa oskarżonego wskazuje, że cele postępowania zostaną osiągnięte. § 2. Jeżeli zachodzą warunki do wystąpienia z wnioskiem, o którym mowa w § 1, a w świetle zebranych dowodów wyjaśnienia podejrzanego nie budzą wątpliwości, dalszych czynności dowodowych w postępowaniu przygotowawczym można nie przeprowadzać; przeprowadza się jednak czynności, co do których zachodzi niebezpieczeństwo, że nie będzie można ich przeprowadzić na rozprawie. § 3. Uzasadnienie aktu oskarżenia można ograniczyć do wskazania okoliczności, o których mowa w § 1.

Art. 387 Kodeksu postępowania karnego: § 1. Do chwili zakończenia pierwszego przesłuchania wszystkich oskarżonych na rozprawie głównej oskarżony, któremu zarzucono występek, może złożyć wniosek o wydanie wyroku skazującego i wymierzenie mu określonej kary lub środka karnego bez przeprowadzania postępowania dowodowego; jeżeli oskarżony nie ma obrońcy z wyboru, sąd może, na jego wniosek, wyznaczyć mu obrońcę z urzędu. § 2. Sąd może uwzględnić wniosek oskarżonego o wydanie wyroku skazującego, gdy okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości i cele postępowania zostaną osiągnięte mimo nieprzeprowadzenia rozprawy w całości; uwzględnienie takiego wniosku jest możliwe jedynie wówczas, gdy nie sprzeciwią się temu prokurator, a także pokrzywdzony należycie powiadomiony o terminie rozprawy oraz pouczony o możliwości zgłoszenia przez oskarżonego tego wniosku. § 3. Sąd może uzależnić uwzględnienie wniosku oskarżonego od dokonania w nim wskazanej przez siebie zmiany. Przepis art. 341 § 3 stosuje się odpowiednio.  § 4. Przychylając się do wniosku sąd może uznać za ujawnione dowody wymienione w akcie oskarżenia lub dokumenty przedłożone przez stronę.  § 5. Jeżeli wniosek złożono przed rozpoczęciem rozprawy, sąd rozpoznaje go na rozprawie.

[2] Art. 62. 1. Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii:  Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.  2. Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

[3] Zasada oportunizmu oznacza prawo prokuratora do odstąpienia od wszczęcia postępowania karnego, jeżeli uzna on ściganie określonego czynu z różnych powodów za niecelowe. Zwykle powodem takim jest przekonanie, iż koszty ekonomiczne i społeczne śledztwa przerastają znacznie potencjalnie korzyści, jakie śledztwo to może ewentualnie przysporzyć. W Polsce proces karny oparty jest o zasadę legalizmu, która oznacza nałożony na organy ścigania [prokuratora, policję] prawny obowiązek wszczęcia postępowania o czyn ścigany z urzędu i wniesienia oskarżenia do sądu zawsze, ilekroć śledztwo dostarczy dowodów winy oskarżonego. W praktyce nasz system zawiera pewne koncesje na rzecz zasady oportunizmu (por. S. Waltoś, Proces karny, LexisNexis 2010, s. 45)


Czy Polska może wprowadzić karę śmierci do kodeksu karnego?

Listopad 26, 2011

W debacie publicznej w ostatnich dniach pojawiły się głosy przywrócenia kary śmierci. Wydaje się zbędnym definiowanie najdolegliwszej kary stosowanej od początku istnienia prawa, różnie w zależności od krajów, systemów prawnych i epok. Warto jednak zadać pytanie czy obecna Konstytucja RP[1] pozwala na wprowadzenie takowej dolegliwości poprzez nowelizację Kodeksu karnego[2] jak sugerują politycy.

Na wstępie zasygnalizowania wymaga brak odniesienia bezpośredniego w Konstytucji RP do problemu kary śmierci, która to kwestia jest teraz roztrząsana przez mass media. Milczenie polskiego ustawodawcy w tej materii po części tylko usprawiedliwia fakt, że Polska wraz z obowiązującą od 1 września 1998 r., kompleksową kodyfikacją karną (ustawy z 6 czerwca 1997 r.) dołącza do znaczącej we współczesnym świecie grupy państw preferujących abolicję kary śmierci.

Oczywistym jest, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie konstytucyjnego zakazu kary śmierci, który stanowiłby najlepsze z możliwych ugruntowanie stanowiska abolicyjnego, zwłaszcza w kontekście stosunkowo łatwego dokonywania zmian w obrębie ustawodawstwa zwykłego (tak np. Kodeks postępowania karnego od jego uchwalenia 6 czerwca 1997 r. był nowelizowany 62 razy, a Kodeks karny uchwalony tego samego dnia – już 39 razy[3]).

Powściągliwość w zakresie ekspresywnego sformułowania zakazu stosowania kary śmierci w Konstytucji RP zaczyna budzić sprzeczne odczucia, stąd konieczność odpowiedzi na powyżej postawione pytanie.

Trybunał Konstytucyjny wyinterpretował co prawda z art. 38[4] ustawy zasadniczej z 1997 r. zakaz pozbawienia życia przez państwo[5],ale w doktrynie nie ma jednomyślności pod tym względem. Rozpowszechniony jest pogląd, że norma wynikająca z art. 38 Konstytucji RP jest zbyt ogólna i celowo nie odnosi się do tak kontrowersyjnych kwestii jak aborcja, eutanazja i kara śmierci, pozostawiając je w gestii ustawodawstwa zwykłego[6]. Stanowisko takie popierał Rzecznik Praw Obywatelskich, tragicznie zmarły w katastrofie w Smoleńsku J. Kochanowski, dodając, że Polska by wprowadzić karę śmierci musi wypowiedzieć podpisane protokoły do europejskiej konwencji praw człowieka, które znoszą karę śmierci.

A co w takim razie z unormowanym w Konstytucji prawem do życia?Według J. Kochanowskiego można wywnioskować z ewolucjiaktów wydawanych przez Rade Europy i poglądów państw, które uważane są za demokratyczne i deklarująceposzanowanie praw człowieka, a mimo to stosujące kare śmierci (USA, Japonia), że ów przyrodzone prawo nie ma jasno określonego zakresu. Dodawał równocześnie, że przeszkodą nie jest członkostwo wUE. Działanie Karty Praw Podstawowych, której moc wiążąca została nadana Traktatem lizbońskimzostało ograniczone poprzez przyjęcie dodatkowego protokołu przez Rządy Wielkiej Brytanii i Polski[7].

Dla autora bardziej przekonujące jest stanowisko głoszące, że Konstytucja RP ustanawia zakaz kary śmierci domyślnie. Zwolennicy takiego ujęcia podają kilka argumentów. Po pierwsze, rekonstrukcji konstytucyjnej ochrony życia nie należy wyprowadzać jedynie z art. 38. Jak podkreślił Trybunał Konstytucyjny w jednym z wyroków[8], wśród konstytucyjnych wolności i praw człowieka można wskazać grupę praw podstawowych, które nawiązują do istoty godności ludzkiej, mając charakter praw przyrodzonych, a więc niezależnych od woli prawodawcy. Do takich praw należy właśnie prawo do ochrony życia. Jednocześnie nie można przejść obojętnie obok art. 233 ust. 1 Konstytucji[9], który implikuje prawa i wolności człowieka (a wśród nich prawo do ochrony życia), nie mogące być ograniczane nawet w tak ekstremalnych sytuacjach, jak stan wojenny czy wyjątkowy. Wydaje się, że taki domyślny zakaz śmierci wynika również z art. 40 Konstytucji RP[10], w myśl którego nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu.

Za niedopuszczalnością przywrócenia kary śmierci w polskim systemie prawa przemawiają również wiążące Rzeczpospolitą międzynarodowe akty prawne z dziedziny praw człowieka[11]. Zarówno MPPOP[12] jak i EKPC[13], w swoim oryginalnymbrzmieniu dopuszczały karę śmierci. Dopiero II Protokół Fakultatywny do MPPOP zakazuje kary śmierci, jednakże nie został on ratyfikowany przez Polskę. 18.10.2000 r. Polska ratyfikowała za to Protokół nr 6 do EKPC, który nakazał zniesienie kary śmierci. Podpisała także Protokół nr 13 do EKPC, który zabrania stosowania kary śmierci w każdym czasie, w tym również na wypadek wojny.

Przywrócenie kary śmierci w polskim systemie prawa należy zatem uznać za niedopuszczalne, gdyż byłoby to sprzeczne z Konstytucją RP oraz wiążącymi Polskę umowami międzynarodowymi. Wskazywanie w debacie publicznej przez polityków, że złożą projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który dopuści ten środek jest nieporozumieniem. Wprowadzenie kary śmierci może w rezultacie doprowadzić do pozbawienia Polski przez Unię Europejską części praw członkowskich.

Autor Piotr Jankowski jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego,  w Kancelarii Adwokackiej Adama Baszkowskiego w Poznaniu rozwija zainteresowanie prawem karnym i procedurą karną. Współautor publikacji i artykułów z zakresu prawa karnego.  


[1]Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. z dnia 16 lipca 1997 r.)
[2]Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny(Dz.U. 1997 nr 88 poz. 553).
[3]A. Zoll, Ostrożnie ze zmianami prawa, Na wokandzie 2/2011 (kwartalnik informacyjny Ministerstwa Sprawiedliwości).
[4]Artykuł 38 Konstytucji RP „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”
[5]L. Garlicki, op. cit., s. 110.
[6]W. Skrzydło, op. cit., s. 49, L. Garlicki, op. cit., s. 110.
[7]Wywiad z J. Kochanowskim, Rzeczpospolita z dn. 12.07.2004 r.
[8]Wyrok TK z dnia 23 marca 1999 r., K 2/98.
[9]Artykuł 233 Konstytucji RP:  „1. Ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w czasie stanu wojennego i wyjątkowego nie może ograniczać wolności i praw określonych w art. 30 (godność człowieka), art. 34 i art. 36 (obywatelstwa), art. 38 (ochrona życia), art. 39, art. 40 i art. 41 ust. 4 (humanitarne traktowanie), art. 42 (ponoszenie odpowiedzialności karnej), art. 45 (dostęp do sądu), art. 47 (dobra osobiste), art. 53 (sumienie i religia), art. 63 (petycje) oraz art. 48 i art. 72 (rodzina i dziecko). 
2. Niedopuszczalne jest ograniczenie wolności i praw człowieka i obywatela wyłącznie z powodu rasy, płci, języka, wyznania lub jego braku, pochodzenia społecznego, urodzenia oraz majątku. 
3. Ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać wolności i prawa określone w art. 22 (wolność działalności gospodarczej), art. 41 ust. 1, 3 i 5 (wolność osobista), art. 50 (nienaruszalność mieszkania), art. 52 ust. 1 (wolność poruszania się i pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej), art. 59 ust. 3 (prawo do strajku), art. 64 (prawo własności), art. 65 ust. 1 (wolność pracy), art. 66 ust. 1 (prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy) oraz art. 66 ust. 2 (prawo do wypoczynku).”
[10]Artykuł 40 Konstytucji RP: „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych”.
[11]Protokół 6 sporządzony w Strasburgu 28.4.1983 r., ratyfikowany przez Polskę (Dz. U. z roku 2001, Nr 23, poz. 266), stanowi w art. 1 że: „Znosi się karę śmierci. Nikt nie może być skazany na taką karę ani nie może nastąpić jej wykonanie”. Protokół 6 przewiduje dopuszczalność stosowania kary śmierci za czyny popełnione podczas wojny lub w okresie bezpośredniego zagrożenia wojną (art. 2). 3.5.2002 r. w Wilnie został sporządzony Protokół 13 do ww. konwencji, bezwzględnie znoszący karę śmierci, także w przypadku sprawców zbrodni wojennych. Do tej pory protokół podpisało 41 spośród 45 państw będących członkami Rady Europy (oprócz Armenii, Azerbejdżanu, Rosji i Turcji).
[12]Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych otwarty do podpisu w Nowym Jorku dnia 16 grudnia 1966 r. (Dz. U. z 1977 r. nr 38, poz. 167).
[13]Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Rzym, 4 listopada 1950


Czy właściciel może naruszyć mir domowy?

Lipiec 25, 2011

Wiele kontrowersji i dyskusji wzbudza postanowienie Sądu Najwyższego z 21 lipca 2011 r. Postanowienie dotyczyło pytania zadanego przez Sąd Rejonowy, który w powołaniu na przepisy uprawniające do przekazania zagadnienia wymagającego zasadniczej wykładni ustawy zwrócił się do Sądu Najwyższego z następującym problemem:

„Czy sprawca przestępstwa określonego w art. 193 k.k. może być właścicielem mieszkania, do którego się wdziera albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza”

Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały ze względu na niespełnienie warunków koniecznych do wystąpienia z pytaniem prawnym, mimo to zajął stanowisko dotyczące ww. przepisu.

W konkluzji postanowienia możemy przeczytać:

„sprawcą przestępstwa naruszenia miru domowego w rozumieniu art. 193 k.k. może być także właściciel domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu”

Kontrowersje wzbudza przede wszystkim ingerencja prawa karnego w stosunki cywilnoprawne i uzasadnienie powyższego ochroną prawa do prywatności. Z jednej strony pojawiają się głosy, które zalecają pozostawienie tej kwestii drodze cywilnoprawnej i ograniczenie art. 193 k.k. tylko do ochrony prawa własności z drugiej wskazuje się na konieczności ochrony prawa do prywatności i przedkładania jej nawet nad prawo własności, które jak wskazuje się w postanowieniu nie ma charakteru absolutnego.

Co zatem wynika dla nas z ww. postanowienia Sądu Najwyższego?

1. Cudzym mieszkaniem jest miejsce, do którego zamieszkujący ma w danej chwili większe uprawnienia niż wdzierający się. Uprawnienia wynikają z prawa użytkowania, dzierżawy, dożywocia i umowy najmu. Dla przykładu: gdy wynajmujący każe właścicielowi nieruchomości natychmiast opuścić pomieszczenie to nie zastosowanie się do polecenia może być objęte ściganiem na podstawie art. 193 k.k.

2. Jaka jest granica i z czego wynika prawo do prywatności, którego ochrona została potraktowana jako priorytetowa? Prawo do prywatności wynika z faktu samego zamieszkiwania, posiadania i może nie mieć nic wspólnego z prawem własności.

3. Bardzo ważne: prawo do prywatności osób zamieszkujących bez żadnego tytułu prawnego podlega niemalże takiej samej ochronie jak prawo osób mieszkających na podstawie praw obligacyjnych i rzeczowych.

Przypomnijmy tylko, że za wdzieranie się do cudzego domu, mieszkania, pomieszczenia albo ogrodzonego teremu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego się nie opuszcza grozi grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. 

Co zatem może zrobić przeciętny właściciel, który zwiedziony brzmieniem przepisu naruszył mir domowy użytkownika?

Najrozsądniejszym wyjściem będzie skorzystanie z instytucji błędu co do oceny prawnej czynu wskazanej przez art. 30 k.k. Usprawiedliwiony bowiem błąd co do prawa wyłącza winę i odpowiedzialność karną. Instytucja ta jest wyjątkiem od znanej już w starożytnych systemach prawnych zasady – ignorantia iuris nocet.  W takiej sytuacji warto zwrócić się o pomoc do adwokata, który nakreśli linię obrony.

Postanowienie możecie Państwo pobrać tutaj. 


Jak zachować się podczas zatrzymania?

Czerwiec 4, 2011

Policja zatrzymuje w razie podejrzenia, że zostało popełnione przestępstwo, musi zachodzić obawa ucieczki, ukrywania się, zatarcia śladów bądź nie można ustalić prawdziwego nazwiska osoby podejrzanej.

UWAGA! To Policja ocenia czy zachodzą te przesłanki

Nie tylko Policja może zatrzymywać, dokonać tego może każdy z nas, ale tylko jeżeli ma to miejsca bezpośrednio po dokonaniu przestępstwa. Czyli mówiąc wprost na tzw.  gorącym uczynku. Należy uważać przy tym na wskazaną bezpośredniość żeby nie zostać posądzonym o pozbawienie wolności drugiej osoby i nie narazić się na zarzuty.

Policja  zatrzymania może dokonać np. na ulicy, ale także w domach – każde miejsce jest odpowiednie, o ile prowadzi do celu. Miejsce i pora zatrzymania może być podyktowana tzw. elementem zaskoczenia. Dlatego w mediach często można zaobserwować akcje w domach przestępców, które funkcjonariusze przeprowadzają w nocy lub nad ranem.  Szczególnie dużo kontrowersji wzbudziło w ostatnim czasie zatrzymanie i przeszukanie twórcy portalu antykomar.pl, w którym odnaleźć można było materiały krytyczne w stosunku do obecnego Prezydenta RP.

Zostałem zatrzymany – co robić? W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)

Przede wszystkim nie należy panikować.  Wysłuchaj uważnie podstaw zatrzymania. Staraj się uzyskać jak najwięcej informacji dotyczących zarzutów i domagaj się pokazania dowodów. Nie reaguj na krzyki, zmiany tonu zatrzymujących, prowokacje czy obietnice pomocy. Nie należy również zachowywać się w sposób butny czy arogancki, najlepiej grzecznie i spokojnie – opanowując emocje wypytywać o szczegóły podstaw zatrzymania.

UWAGA! Jeżeli zarzuty są poważne warto skorzystać z prawa do adwokata

W wielu amerykańskich filmach policjanci dokonujący zatrzymania przestępcy odczytują mu jego prawa, łącznie z prawem do adwokata. Podobne rozwiązanie przewiduje polski kodeks postępowania karnego. Osoba zatrzymywana przez policję powinna zostać poinformowana nie tylko, że może skontaktować się z adwokatem. Powinno się umożliwić niezwłoczną rozmowę telefoniczną i obecność adwokata przy składaniu wyjaśnień. W praktyce najczęściej wygląda to tak, że funkcjonariusze pytają czy zatrzymany żąda takiego kontaktu i informują telefonicznie o zatrzymaniu danego adwokata wracając do przesłuchania zatrzymanego.

UWAGA! Nie daj się zwieść! Należy zażądać najpierw bezpośredniej rozmowy telefonicznej z adwokatem (art. 245 kodeksu postępowania karnego), a następnie oświadczyć, że odmawia się składania wyjaśnień, podpisania protokołu i jakichkolwiek innych czynności bez obecności adwokata.

Przy poważnych zarzutach najlepiej skorzystać do konstytucyjnego i kodeksowego tzw. prawa do milczenia (art. 74 k.p.k. i art. 51 Konstytucji RP). Oczywiście nie ze względu na chęć mataczenia czy ustalania zeznań, ale emocje i nerwy sprawiają, że nie jesteśmy w stanie bardzo często w takiej sytuacji zebrać myśli co może wykorzystać policja ukierunkowując zeznania tak aby uzasadnić zarzuty.

Dowiedziałem się o zatrzymaniu bliskiej osoby – co robić? 

Po otrzymaniu informacji o zatrzymaniu kogoś bliskiego lub znajomego należy niezwłocznie zadzwonić do najbliższej komendy rejonowej Policji i ustalić czy dana osoba rzeczywiście została zatrzymana. Policja ma obowiązek udzielenia podstawowych informacji tzn. czy dana osoba została zatrzymana i gdzie przebywa. Jeżeli w komendzie rejonowej Policji nie podadzą nam wystarczających informacji należy zapisać nazwisko funkcjonariusza przyjmującego naszą prośbę, następnie skontaktować się bezpośrednio z Komendą Wojewódzka Policji (Rzecznikiem Prasowym, Sekretariatem Komendanta) i poinformować o zaistniałej sytuacji żądając wyjaśnień.

Jeżeli uzyskamy informację, że doszło do zatrzymania możemy:

  1. próbować dowiedzieć się w związku z jaką sprawą doszło do zatrzymania
  2. próbować uzyskać informację czy, a jeśli tak to kiedy planowane jest zwolnienie zatrzymanego
  3. próbować uzyskać jakiekolwiek dodatkowe informacje
Należy być przygotowanym, że funkcjonariusze mogą odmówić rozmowy i podawania jakichkolwiek szczegółów. Dzieje się tak bardzo często. 
UWAGA! Po zatrzymaniu nie ma możliwości spotkania lub rozmowy z osobą zatrzymaną. Tylko adwokat może spotkać się i porozmawiać z zatrzymanym
Czy zatrzymany potrzebuje adwokata?W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)
W większości przypadków zatrzymań pomoc adwokata jest niepotrzebna. Ocena każdej sytuacji jest jednak inna. Jeżeli do zatrzymania doszło późnym popołudniem, wieczorem lub w nocy wszelkie czynności procesowe z udziałem zatrzymanego będą wykonywane zapewne następnego dnia. Zatrzymany jest natychmiast po przesłuchaniu i ewentualnym postawieniu zarzutów zwalniany (natychmiast może oznaczać kilka godzin).
UWAGA! Każdy kto został zatrzymany może wnieść do sądu zażalenie na zatrzymanie.
W szczególności jeżeli w trakcie zatrzymania policja użyła siły fizycznej, zniszczyła mienie lub zachowywała się w niewłaściwy sposób należy wnieść zażalenie. W wypadku niewątpliwie niesłusznego zatrzymania można dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia (wzór zażalenia mogą Państwo zobaczyć w zakładce pro bono). 
Bardzo często policja namawia zatrzymanego podejrzewanego o popełnienie przestępstwa do przyznania się i złożenia wniosku o skazanie bez rozprawy uzależniając od tego zwolnienie. Jest to naganna praktyka, której należy się przeciwstawiać.
UWAGA! Policjant przedstawia sprawę jako oczywistą, a zebrane dowody jako niezbicie świadczące o winie. 
Jeżeli zostałeś zatrzymany, a następnie namawiany przez policjanta lub prokuartora przyznałeś się do popełnienia przestępstwa i złożyłeś wniosek o wymierzenie uzgodnionej kary skontaktuj się z adwokatem. Być może Twoja sprawa mogła zakończyć się w inny sposób. Wniosek o skazanie można cofnąć, a także złożyć na późniejszym etapie postępowania (np. w sądzie).
UWAGA! Policjanci szczególnie często namawiają sprawców       wykroczeń drogowych i osoby kierujące pod wpływem do składania wniosków o skazanie i wymierzenie określonej kary. Nie informują przy tym i pomijają inne możliwości (znacznie korzystniejsze dla sprawcy) zakończenia postępowania.
Zatrzymanie nie jest tożsame ze skazaniem, byciem karanym lub „notowanym”. Informacje o zatrzymanych osobach są wykorzystywane jedynie na potrzeby zwalczania i wykrywania sprawców przestępstw.
UWAGA! Jeżeli zatrzymany nie zostaje zwolniony po 24 godzinach należy przypuszczać, że policja zwróci się do  prokuratora aby wystąpił do sądu z wnioskiem o zastosowanie aresztu tymczasowego. W takiej sytuacji następuje nie tylko potrzeba ale i konieczność pomocy profesjonalisty. 
W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości zachęcamy do kontaktu z Kancelarią Adwokacką (tutaj)